Recenzje

Kiper602 ocenia Szczury Wrocławia

Szczury Wrocławia to dla mnie książka dość wyjątkowa. To jeden z powodów dlaczego ta ocena powstawała tak długo. PRL, lata 60., epidemia zombie, ZOMO, horror gore i dwieście dwadzieścia dwie osoby wylosowane na portalu społecznościowym. Co to ma wszystko ze sobą wspólnego? Robert J. Szmidt pokazał, że więcej niż moglibyśmy się spodziewać.

Polski

Recenzja - Lolanta czyta

Do “Szczurów Wrocławia. Chaos” przyciągnęła mnie nietypowa promocja. Autor postanowił dać szansę zwykłym szaraczkom na zaistnienie w jego powieści. W tym celu ogłosił na fejsbukowym fanpejdżu, że spośród zgłoszeń wylosuje ponad 200 osób, które uśmierci w swojej książce. Muszę przyznać, że pomysł przedni i na pewno przysporzył mu wielu fanów (ok. 3 tysiące zgłoszeń). A jak wyszło?

Polski

Trzecia recenzja Szczurów Wrocławia

Tym razem przedstawiamy recenzję zawieszoną na portalu Kawerna.
Po internecie krąży mem mówiący „Nie pije pan, nie pali, narkotyków nie bierze, ta sama żona od 20 lat, dzieci nie bite – no sam pan powie, jak my mamy panu książkę wypromować?”. W natłoku publikacji coraz trudniej przebić się z książką, skupić wokół niej czytelników. Robert J. Szmidt wpadł na ciekawy pomysł, czego efektem stała się seria (początkowo planowana była jedna książka) „Szczury Wrocławia”.
Mianowicie autor przed napisaniem ogłosił w mediach społecznościowych konkurs: wśród zgłoszonych uczestników wylosował ponad dwieście osób, które następnie – z imienia i nazwiska – obiecał uśmiercić i przerobić na zombie na kartach książki. I słowa dotrzymał: tylko kilka wytypowanych osób w „Szczurach Wrocławia. Chaosie” nie ginie... ale jak sam autor obiecuje, brak nadrobi w następnym tomie. Aktywność autora stworzyła aktywną grupę fanów, a wydawca przygotował dla nich niespodziankę w postaci edycji kolekcjonerskiej z licznymi bonusami...

Polski

Druga recenzja Szczurów Wrocławia

Recenzja numer dwa, prosto z portalu Kawerna:
O tym, że o zombie można pisać inaczej, niż przez lata robiły to rzesze autorów horrorów klasy B (czy nawet C), polskich czytelników przekonał Paweł Paliński w nominowanych do Żuławia Polaroidach z zagłady z roku 2014. Nieco wcześniej, bo już w 2006, udowodnił to Max Brooks w świetnej World War Z, która doczekała się ekranizacji z Bradem Pittem w roli głównej. Powieść amerykańskiego pisarza charakteryzowała przede wszystkim niezwykła dla tekstów o umarlakach narracja – Brooks pokazywał czytelnikowi pojedyncze sceny z różnych stron świata rzadko skupiając się na dłużej na konkretnych bohaterach. I to właśnie ta cecha łączy World War Z z nową powieścią Roberta J. Szmidta.

Polski

Strony