Krokowicz Agnieszka

Agnieszka Krokowicz

O sobie trudno pisać....pustka w głowie...ect itd...dlatego w dwóch światach równoległych, sporadycznie się przenikających i posiadających co najmniej jednego przemieszczającego się pomiędzy nimi podróżnika wydarzyły się (prawdopodobnie) obie historie. Moje dotychczasowe życie w kiedyś tu i teraz oraz nieżycie w świecie " Szczurów Wrocławia". Działania zombie już znacie... A teraz czas na drugą stronę medalu...
W tym świecie przyszłam na świat na trzy lata przed epidemią ospy, w mieście oddalonym od Wrocławia wygodną drogą i szybkim połączeniem kolejowym. Treserskie zapędy uskteczniałam przez 15 lat na starszym o 6 lat bracie. Mięczak skończył na drugim końcu Polski dowodząc okrętem ówczesnej Marynarki Wojennej... W wyniku wyborów rodziców przeprowadziłam się do Opola. Miasta znacznie lepiej skomunikowanego z Wrocławiem. Jako młoda dziewczyna, z braku takowego w Opolu, przy pomocy paru osób założyłam pierwszy klub miłośników s-f o nazwie SOKIBUS-F : Skonsolidowany Opolski Klub Istot Białkowych Uprawiających S-F. Dołączyliśmy do fandomu i...tu po raz pierwszy przecięły się moje drogi z przemierzającym oba światy Robertem Sz. Na jednym z konwentów spożywaliśmy właśnie posiłek, stolik świetnie się bawił gdy nagle dosiadł się wygłodniały podróżnik, zabrał mi talerz z drugim daniem i… zjadł. Widać w świecie "Szczurów Wrocławia" panował głód... lub było to małe wyrównanie rachunków. Przez kolejne parę lat, na różnych konwentach i poza nimi krzyżowały lub splatały się nasze drogi. Wiele wydarzeń jawi mi się dzisiaj zupełnie inaczej. Wiele tłumaczy fakt przemieszczania się Roberta pomiędzy obiema rzeczywistościami. Jednak nadszedł czas na zmianę. Życie napisało kolejny scenariusz. Zakorzeniłam się mocno w realu tego świata. Czasami nawiedzały mnie sny z rzeczywistości "Szczurów Wrocławia”. W jednym z nich stoję w zrujnowanej Katedrze. Pełen gotyk. Cienie pełzają po kątach, a zza powywracanych ławek podnoszą się zombie... Polowanie się zaczyna... I do końca nie był to sen... Słyszałam co dzieje się w domu. Wiedziałam że śnię. Jednak nie było drogi powrotu do realu. Rzeczywistość w miejscu osadził mój kot. Mijały kolejne lata. Szczęśliwe. Wesołe. Córka wydoroślała i się wyprowadziła. Snów pilnuje kolejny kot. Podróżnik postanowił przybliżyć oba światy. Napisał "Szczury Wrocławia". No cóż kupię kolejnego, lub dwa kolejne koty...